niedziela, 18 maja 2014

Łyżniki - na dobry początek

Witam serdecznie:) no nareszcie zrobiło się pogodniej!
Nie pada! I niech już tak zostanie!! :-)

Weekend powoli dobiega końca. Ale mimo wczorajszej pogody, która nakłaniała raczej do spania jak do roboty...minął mi całkiem miło.
Trochę zeszło mi na porządkach... jak to zwykle w domu, zawsze jest coś do zrobienia.
Co prawda nadal nie jestem do końca rozpakowana...
Ale zdążyłam odwiedzić bratanka Kubusia, bo miał urodzinki (już 5!),
 Po posiadkach w ramach Nocy Muzeów - odwiedziłyśmy z mamą filię Muzeum Tatrzańskiego na Kozińcu, miała tam miejsce fantastyczna wystawa pt. „Chudobno mie mama miała”, dotycząca dzieciństwa na Podhalu. Wspaniałe zdjęcia, eksponaty, a do tego w tle puszczona kołysanka, która naprawdę przenosiła w świat dzieciństwa!!
Kto ma blisko do Zakopanego, i kogo interesuje taka tematyka  –  naprawdę polecam!!

Ale...rozpisałam się o tym i tamtym...
A chciałabym przedstawić Wam pierwszy post, taki „etnologiczny”.
Wspomniałam kiedyś już, jak utworzyłam bloga, że pojawią się tu także etykiety dot. etnologii - w końcu jestem etnologiem, ale ostatnimi czasy, odkąd skończyłam studia zamiast wgłębiać się w temat, to zdążyłam się szczerze mówiąc oddalić...
Ale przynajmniej blog stanie się miejscem, w którym (jak mnie najdzie wena) co nieco opiszę, pokażę, przybliżę z mojego góralskiego „podwórka” (hehe, jak to brzmi!), i z  mojego domu, w którym nie brak tego i owego, może komuś się to przyda...pomoże, zainspiruje??

Dziś o łyżnikach:-) tak na początek:-)
Łyżników mamy  w domu nie za wiele, wprawdzie kilka, ale skoro „dotrwały”do dziś, to muszę Wam je pokazać:)) ale żeby nie było, nie tylko foty, ale teoria musi być!!

 Łyżniki - jeśli chodzi o zdobienia uchodzą na najbogatsze i najbardziej zróżnicowane wśród drewnianych przedmiotów, znajdujących się w dawnych góralskich domach, no i przede wszystkim były bardzo popularne.

Łyżniki


Najbardziej znane to: typ podhalański i typ beskidzki.
 W.Matlakowski tak opisywał łyżniki podhalańskie:

„Między półką a słupcem drzwi przybity jest łyżnik, sprzęt konieczny w chałupie. 
Składa się on z osadki, opatrzonej dziurami okrągłemi lub czworogrannemi w jeden lub dwa rzędy(...) oraz tarczy, zawsze zodobionej, czasami zaś po prostu wykwintnej roboty(...) Większość łyżników jest barwy rodzimej drzewa, z których zrobione, zatem od jasnożółtawej jaworu do ciemnoczerwonej starego cisu, lecz od zaczernienia i czasu nabierają ciemnej , prawie czarnej barwy. Niektóre bywają malowane różnobarwnie. Rozmaitość pomnażają jeszcze ozdobne wieszadełka, w kształcie kółka ryzowanego lub krzyżyka , podwójnego krzyża, kapliczki, orła itp. – wiele łyżników mają tylko uszy boczne”.






Łyżniki beskidzkie (ale także podobne do nich formy na Podkarpaciu, od Śląska po Przemyskie , i na pozostałych terenach Polski), maja zdobione tylko wieszadełka , podczas gdy osadka na łyżki, w kształcie półkolistym, jest takich zdobień pozbawiona z wyjatkiem przedniej krawedzi, która niekiedy jest skromnie profilowana.






Znane są też łyżniki wykonane z pojedynczej listwy, ale także szafeczkowe, dwu- lub trójpoziomowe. Wspomniane listwy na naczynia dzięki dodaniu do nich 2-4 poziomych desek stawały się półkami, te z kolei – połączone z szafką wytworzyły nowy typ mebli zwanych kredensami, ale o tym kiedy indziej:-)



 W łyżnikach podhalańskich zdobieniu podlegały przede wszystkim wieszadełka oraz listwy zasłaniające właściwą osadkę na łyżki. Listwy wycinano z cienkich deseczek, najczęściej z drewna jaworowego lub bukowego, o wymiarach: długość 40-60 cm, zas szerokośc 5-10 cm










W Pań­stwo­wym Muzeum Etno­gra­ficz­nym w War­sza­wie znaj­duje się ponoć 116 łyż­ni­ków (głów­nie pod­ha­lań­skich), tra­dy­cyj­nych.  Nie ma dwóch iden­tycz­nych łyż­ni­ków, każdy jest ory­gi­nalny.


A może ktoś z Was posiada w domu taki łyżnik??
Pozdrawiam:-)









wtorek, 13 maja 2014

Jak to mówią: "Wszędzie dobrze, ale..."

Jak się pewnie domyślacie moja "przygoda" na obczyźnie dobiegła końca.
Miała ona swoje plusy i minusy, jak to zwykle bywa. 

Bardzo dużo by opowiadać... ;-)

Ale pomyślałam, że może zamiast opisywać, 
to zrobię taki mały kolaż z rysunków;
to jeśli ktoś będzie miał chęć to może poskleja wszystko..."do kupy":-)



"In Search of Adventure" ;-)


Jednym z "plusów" było to, że właśnie podczas pobytu w Wiedniu założyłam tego bloga.
Chciałabym bardzo być tu częstym gościem, ale zobaczymy.
Póki co, czeka mnie bardzo wiele pracy...
przyjazd, wszystko w pudłach...
zmiana pracy, remonty... itd.

ale może jakoś się uda wszystko pogodzić:)

Pozdrawiam serdecznie  - 
nareszcie z Podhala:))

Ewka












wtorek, 6 maja 2014

Z cyklu: "Inspiracje dla domu": Domowa galeria ścienna:-)

Witam:-)

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam obrazy, fotografie i gdybym mogła to bym obwiesiła nimi pewnie nie jedną ścianę w domu... Niestety u mnie większość zdjęć jest ....w laptopie;
zdjęcia się robi i zgrywa...w komputer oczywiście!!  potem ktoś wpadnie w odwiedziny...i dopiero odpalaj laptopa...szukaj folderu ... zdjęć tysiące.... katastrofa! Czasem myślę, że dawniej nie było to takie złe kiedy kupowało się klisze...na 24/36 zdjęć, przynajmniej wtedy od razu się wywoływało.

W najbliższym czasie chciałabym to zmienić, i myślę, że inspiracje poniżej będą bardzo pomocne. Najważniejsze, aby zrobić to z głową, dobrać sobie odpowiednią kolorystykę ramek, pomyśleć czy zdjęcia wywołać kolorowe, czy może czarno-białe albo w sepii, możliwości jest wiele.  Poniżej chciałabym pokazać Wam propozycję z sieci jak można to zrobić, może kogoś z Was także to zainspiruje, by u siebie stworzyć jakąś podobną aranżację. 

galeria ścienna w domu, home gallery wall

czwartek, 1 maja 2014

Kwiatek ze wstążki, czyli coś innego dla odmiany.

Witam pięknie:)
nie wiem jak u Was, ale u mnie słonecznie,   ....póki co:)
pogoda nastraja optymistycznie, kawa obok, także czas na szybki post:)

Wczoraj późnym wieczorem po pracy przeglądałam sobie różne ciekawe strony, i blogi
i jak już kiedyś pisałam działają one bardzo inspirująco i mobilizująco:-)
jakie ludzie potrafią robić fajne rzeczy?? 
gdyby nie codzienne zajęcia, praca, obowiązki...
to chętnie siadłoby się i popróbowało tego i owego...

Tak sobie czasem myślę, że na  tym moim blogu jest ogólny misz-masz..., 
wianki, kwiatki, decoupage, hafty, szycie...
czasem myślę sobie, że fajnie byłoby robić jedną rzecz a porządnie i być w niej powiedzmy fachowcem, 
niż dziesięć... 
ale co poradzić? 

dlatego ---->  dla odmiany pokażę Wam dzisiaj coś nowego -> nowego dla mnie,
kwiatuszki ze wstążeczek:) 
można wyczarować z nich takie cuda...że głowa mała, - jak to niektórzy mówią

ja oczywiście miałam do dyspozycji tylko 3 wstążeczki, 
dł. każdej do 50 cm, więc nie było jak zaszaleć,
ale mimo iż zegar pokazywał północ...nie chciało mi się spać
więc pierwszy kwiatek powstał:


gdyby mieć więcej wstążek...to można się bawić, 
dobierać wstążeczki kolorystycznie, 
i tworzyć nie tam jeden kwiatek..ale cały bukiet!! 
ten mój, na przeciw innych to się chowa:-))
opcji jest w każdym razie co niemiara!

**

Dziś rano "szukałam" miejsca dla mojego kwiatka:)
i stwierdzam, że można go wykorzystać w rozmaity sposób;

np. jako naszywka dekoracyjna na poduszki;
ja akurat taką, a nie inną poduszkę miałam,
ale to tylko taka "przymiarka"  :-)

(wiadomo, że trzeba dobrać sobie wstążeczki pasujące kolorystycznie do poduszki
no i mieć odpowiednią wielkość kwiatów)









Okazuje się też, że na wianku prezentuje się całkiem nieźle:









takie kwiaty nadawałyby się też do scrapbooking'u;

a ogólnie wykorzystuje się je b.często do różnych spinek, opasek, 
wianuszków (np.komunijnych) 
itp.itd.

to tyle:)

co myślicie?
a może same próbowałyście je robić?

pozdrawiam:)
Ewka z "Rozety"












Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

*