środa, 23 lipca 2014

Praca, narzekanie, kombinowanie, czyli....Polak potrafi.

Jak pewnie zauważyliście, ostatnimi czasy brakuje postów typu „handmade”. To fakt. Ale nie będzie to nic nowego jak napiszę, że brakuje mi czasu:) Poza pracą, domowymi obowiązkami; myślę ostatnio też nad jeszcze i  może jak dojdzie do skutku to sami zobaczycie;-)

Powiem Wam, że naczytałam się i naoglądałam ostatnio tyle różności...ciekawych pozycji książkowych, filmików na youtube, tematycznych gazet: o ciekawych ludziach, o firmach, biznesach, działalnościach takich i owakich.... I muszę stwierdzić, że wielu z nas, właściwie większość ma jakieś pomysły, nawet wiele pomysłów!! Większość chcielibyśmy zrealizować. Wykonać to, co „w głowie” świta nam już od dłuższego czasu. Ale jak przychodzi co do czego, to już nie jest tak kolorowo i łatwo. Cała ta biurokracja, papiery, urzędy, no i oczywiście pieniądze. Ciężko wystartować z jakimkolwiek pomysłem jak się nie ma odpowiedniej ilości pieniędzy na start. Jak już jakaś dotacja by się znalazła, to często zaś "schody" z innej strony, bo jak dadzą Ci część potrzebnych pieniędzy  to i tak chcąc je dostać, najpierw musisz je sam z czegoś wyłożyć, bo zwrot dostaniesz jak już wszystko załatwisz, kupisz, itd.

Wstyd się przyznać, ale prowadziłam kiedyś przez chwilę działalność, jednocześnie pracowałam na etacie. Suma sumarum nie przemyślałam tej decyzcji wcześniej, nie starałam się o żadną dotację...po prostu otwarłam działalność z dnia na dzień, licząc chyba na jakieś cudowne szczęście, że wszystko mi wypali tak jak chcę. Już nie mówiąc o biznesplanie, kosztorysie, którego oczywiście także nie miałam; Nie miałam – eh...mało powiedziane!
Nie miałam wtedy pojęcia czym jest i jak się go pisze i że jest KONIECZNY. No i jak się można było spodziewać w końcu po jakimś tam czasie nareszcie zawiesiłam działalność. Bo nie miałam nerwów do tego, bardziej zajęta byłam pracą, a obowiązków mi nie brakowało, nie kręciła mi się tak jak chciałam, zresztą trudno żeby się miała kręcić, jak nic kompletnie w tym kierunku nie robiłam, naprawdę, sama się sobie dziwię...jak się tak rzucić bez przygotowania na głęboką wodę? Ale człowiek uczy się na błędach!!! Na swoich przede wszystkim. 

Ale nie ukrywam, że ciągle chodzi mi po głowie, by coś z tym zrobić, poszerzyć, a może zmienić zupełnie kierunek działania... no i mieć plan – i biznesplan, hehe:)) I tak sobie myślę...., kombinuję.....:-) szperam sobie po internecie.I tak kukając to tu to tam muszę przyznać, że nie brakuje takich co im się udało, takich, którzy któregoś pięknego dnia wpadli na jakiś ciekawy pomysł:)

Generalnie z pracami bywa różnie...Wielu chciałoby zarządzać, być prezesami, dyrektorami. Wielu ludzi bardzo często umie szybko oceniać jaki to ten, tamten, wielki dyrektor...ale wydaje mi się, że jak przyjdzie co do czego, poszukują takich osób na stanowisko to jakoś podczas rekrutacji takich ludzi brak, bo po co żyć w ciągłej presji? Mieć tyle dodatkowych obowiązków? Odpowiadać za innych? No i przede wszystkim kształcić się cały czas?

Ostatnio nawet się zdziwiłam... zawsze mi się wydawało, że każdy dąży do tego, by piąć się w górę bez względu na to co robi, czym się zajmuje, by doskonalić swoje umiejętności jeszcze bardziej, jak gdzieś pracuje w jakiejś firmie itd. by awansować! A tu jednak nie.

Ostatnio usłyszałam o kilku przypadkach „z mojego podwórka”, pewnej znajomej  proponowano awans, jednak ona go nie przyjęła; inny  przykład...koleżanka zrezygnowała tak jakby z wyższej posady i wróciła do poprzedniej, niższej. I przypadek z ostatniej mojej zagranicznej pracy – koleżankę chcieli „awansować” na lepsze stanowisko, tj. ze sprzątania sali w restauracji szybkiej obsługi przerzucić na obsługę klienta, na kasę, ale za te same pieniądze. I wydawałoby się oczywiste, że nie ma się nad czym zastanawiać, a ona stwierdziła, że na kasie jest za nerwowo (to był akurat fakt..) , i w ogóle skomplikowana ta kasa, więc skoro te same pieniądze, to po co ma się uczyć, użerać z ludźmi, jak lepiej sobie w spokoju sprzątać?


Najczęściej w którymś tam momencie życia przychodzi człowiekowi myśl – że lepiej byłoby mieć swój własny biznes:-) 

Wiele osób narzeka. Bardzo wiele. Zastanówcie się nad swoim otoczeniem, kolegami, koleżankami? To źle, tamto... Czasem niektórzy stwierdzają, że mają organizacyjny dryg... charakter, czego by to oni nie zrobili, nie stworzyli,   że praca na własne konto, by ich uskrzydlała, dodawała energii... Ale co robić? Pomysłów na działalność nikomu nie brakuje, każdy chciałby robić to, lub to.. Ale dlaczego więc takich firm, działalności nie zakładają?
Skoro niektórzy w ogóle nie pracują? Tylko od pół roku np. szukają pracy? Albo non-stop narzekają jaką to mają wkurzającą pracę, szefa...itd. Bo oczywiście  łatwo się mówi:-) 

To tak jak z odchudzaniem, rzucaniem papierosów, nauką języków obcych... i można by wyliczać:) Wszyscy by tego chcieli, wiedzą, że to dobre, gadają o tym na okrągło, ale na tym koniec, W końcu dochodzą do wniosku, że może te 5-10 kg to wcale nie aż taki duży bagaż?
A palić to właściwie lubię, więc po co rzucać? Angielski? Przecież jak pracuję w Polsce to po co mi język? Do wszystkiego można przywyknąć. Ze wszystkiego się wytłumaczyć.
To takie: chcę, a boję się, albo nie chce mi się:) lepsze mniejsze zło. Udaje się nielicznym.

Okazuje się, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu:) Ale chcąc coś robić, stworzyć, czasem trzeba ryzykować, Trzeba łapać te gołębie, a nie trzymać wróbla za ogon! Nie tak dawno przeczytałam ciekawy artykuł, autor pisał: „Po to, by wyruszyć w drogę ku lepszemu, obecne niezadowolenie pomnożone przez atrakcyjność przyszłości musi być większe niż koszty i strach. Bo koszty i obawy zawsze są”

Ci co prowadzą swoje działalności, większe i mniejsze wiedzą, że to trudne budowanie, ciężka praca, oszczędzanie, każdy grosz inwestowany, często nie ma wypłaty co miesiąc (albo na początku w ogóle) jak na etacie...dopóki nie dojdzie się do jakiegoś etapu; czasem trzeba coś robić za darmo, w ramach np. promocji?

Spotkałam kilka dni temu  koleżankę, która ma własny biznes, i okazuje się, że dopiero po dwóch latach wychodzą na prostą i teraz jest już dobrze, właściwie mają teraz tyle pracy, że ciężko się wyrobić, ale ile kosztowało to poświęcenia?? Były momenty zwątpienia.. ale udało się.

Jeszcze jedna historia, przytoczona przez autora, o którym już wcześniej wspomniałam:
Pisze o chłopaku, który to przy świątecznym stole zwierzył się rodzince o zamiarze założenia firmy. Tata, mama, dziadek, babcia...popatrzyli z niedowierzaniem, zdziwieniem, „wielkie oczy” i wszystko co mieli do powiedzenia „przyszłemu przedsiębiorcy” to było:
czyś Ty chłopie oszalał? Chcesz nas z torbami puścić? Ty i biznes??
No i grunt to pomoc rodzinna. Samemu ciężko co zrobić. No i nie brak negatywnych stereotypów, które przez lata utkwiły nam w głowach. Także wcale nie jest łatwo dziś z niczym:))) Ale najgorzej słuchać tych co sami nic nie prowadzą, a doradzają...a raczej odradzają.

No więc sobie pogadałam, z lekka ponarzekałam. Ale  - tak bardziej na wesoło - Polak potrafi:)   
z tym się chyba wszyscy zgodzą:) w kombinowaniu jesteśmy na pewno liderami:) obrazki może nie całkiem adekwatne do posta...ale jakoś mi się tak nasunęły przy tej okazji:-)



 polecam się pośmiać:)





























no i stereotypowo..., a może prawdziwie:)
typowo "polski":


Miłego dnia:-)))







niedziela, 20 lipca 2014

Z cyklu inspiracje: Na estradę wkracza sama Estrada! czyli bajeczny świat Cataliny:)


Przeglądając internet można znaleźć dosłownie wszystko!! 
Czasem zupełnie przypadkowo:)

Dziś w "inspiracjach" przedstawiam Wam kolejną utalentowaną 
i na pewno nieźle zakręconą (oczywiście pozytywnie) artystkę - mianowicie:
CATALINĘ ESTRADA

natknęłam się na jej prace, które normalnie hipnotyzują...



Inspirations Catalina Estrada rozetahandmade.blogspot.com
Catalina Estrada inspiracje


„Kto Ty jesteś?” - Pniok, Krzok, Ptok...cy fto??

Witam Was serdecznie w ten nareszcie piękny, słoneczny dzień:-))
 Jak tam Wasze niedzielne plany??
Ja na szczęście mam dziś wolne, także to co zaplanowałam , myślę zrealizować.



Dziś szybki, krótki temat, 
nietypowy...jak dla tego bloga (choć chyba będzie więcej)

będzie o pniokach – ale nie tych w lesie, 
o krzokach
i ptokach, ale bez skrzydełek, i nie zawsze śpiewających:))

Może nie każdy z Was słyszał o takim podziale, 
ale jedno jest pewne – czy słyszał, czy nie słyszał, ale każdy w tym podziale swoje miejsce ma. 
Wszystko to ma przede wszystkim związek z naszym miejscem zamieszkania, naszą „małą Ojczyzną”, 
w moim przypadku oczywiście z Podhalem:)
z którą dane grupy związane są mniej lub bardziej. 

PNIOKI
oznaczają pień, rodowód, to Ci co zapuścili korzenie na dobre:) tacy z dziada pradziada. Czyli ja i moja cała Rodzina to takie typowe pnioki:)

KRZOKI
to ludzie, którzy osiedlili się w danym miejscu, ale nie zakorzenili (jeszcze..) ,
ale poczuli, że to jest ich miejsce na ziemi. Także wśród znajomych osób mogłabym znaleźć nie jednego krzoka, który przyjechał tu z innej części Polski, osiedlił się na Podhalu i mieszka  tu od dobrych kilkunastu...lat.  Przykłady krzoków najprędzej chyba można odnaleźć w małżeństwach mieszanych  (tj. góralsko-ceperskich).

PTOKI
to Ci, którzy zakładają swoje gniazda, i często z nich odlatują.
Często są to ludzie, którzy jadą gdzieś „za robotą”, ale wiadomo, że po jakimś tam czasie wracają do swojego miejsca, gniazda. 
U nas na Podhalu wydaje mi się, że nie jest ich zbyt wiele. Bo na Podhale kto raz przyjedzie na dłużej, myśli o osiedleniu się, to już raczej stąd nie wyjeżdża.
A na turystę „ptok” to za dużo powiedziane, bo za krótko jest, więc turysta to po prostu najzwyczajniej mówiąc - ceper.

I nie jest to określenie negatywne, żeby nie było!

Ale o góralach i ceprach to jak mnie najdzie wena to napiszę Wam innym razem,
a miałabym o czym, bo muszę się przyznać, że pisałam o tym pracę – w dodatku magisterską
(co mnie skusiło??? )
Temat: Swój, inny, obcy – koegzystencja górali z ceprami na przykładzie Kościeliska.
I co ważne chodziło o ceprów, którzy osiedlili się na stałe w Kościelisku. Niby krzoki, ale raczej ptoki, bo dom sobie postawili, ale mieszkają w nim „od święta”, albo wpadaja na weekendy, w każdym razie zasady wiejskiego życia są im „troszkę” obce!
ale o tym innym razem, można debatować dłuuugo...,

Nie martwcie się, podział podziałem, ale nikt nie przyjdzie do Was i nie powie:
Ty Pnioku, cy Krzoku!
raczej...inaczej
w przypływie ogromnego zdenerwowania dysponuje się zwykle innymi epitetami:)))

Tak więc bądźmy wyrozumiali:)



bogizip.republika.pl



Pozdrawiam serdecznie:))



piątek, 11 lipca 2014

Z cyklu "Szyciowe inspiracje": Kolorowy świat Amy Butler, czyli z deszczowej, "psiej" aury przenieśmy się na kwiatową łączkę:)

Witam:-)

Za oknem...deszczowo, jak to mówią: „pogoda pod psem”???
Czasem się zastanawiałam, dlaczego pod psem? Co ten biedny pies winien....? z jednej strony niby kochany, oddany, najwierniejszy przyjaciel człowieka... a z drugiej strony przypisywać mu taką aurę?! Zmokła kura...no to prędzej:) W każdym bądź razie i nasza Łajza się gdzieś zaszył (tak, bo to ON)  i ani się nie pokazuje na zewnątrz.  Apropo...imię naszego psa (rasa: pospolity kundel) też nie oddaje ani jego płci, charakteru i zachowania, niby Łajza, ale siedzi „przy chałpie”, więc wracając do aury - powiedziałabym raczej, że jaka pogoda pod psem, taka i nad nim:) leje, nie przestaje, za to będzie pięknie zielono; mój mąż już się cieszy na myśl o koszeniu ;-) no i będziemy mieli pięknie letnio, zielono, ale zanim to nastąpi.... (a zapowiadają taki cały lipiec:-) to zapraszam Was do „podróży”....
podróży do kolorowego, radosnego, optymistycznego świata tkanin, wzorów  -

AMY BUTLER!!!!



Naprawdę wspaniała artystka, projektantka...
Kiedyś natrafiłam na jej prace w jednym z magazynów wnętrzarskich

Już w wieku 7 lat zaczęła rysować, szyć, coś tworzyć,
I nie bez przyczyny...Miała w domu dwie, energiczne kobiety – mamę i babcię, które „zaraziły” ją pasją do tworzenia. Ukończyła Szkołę Artystyczną, a później wraz z mężem założyła firmę... nie od razu jej nazwisko stało się znaną marką, zaczęła pracować też dla innej firmy, tworzyła wzory, ktoś ją zauważył...docenił talent itd, no i dziś Amy Butler cieszy się dużą popularnością, a jej tkaniny cieszą nasze oczy, dodając wnętrzom ciepła, radości, optymizmu, no i czego sobie kto tam życzy...

Więc nie będę już nic dodawać, kogo cieszą „kwieciste” łączki, ogródki,
Nie uważa ich za kiczowatość to zapraszam do obejrzenia fotek,
Większość pochodzi właśnie ze strony Amy:  
amybutlerdesign.com

























































































Amy Butler ;-)










Chciałam tylko dodać, że Amy należy do tych osób, które stworzyły markę, której nie sposób nie rozróżnić. Jeśli ktoś interesuje się wzorami, tkaninami to natrafiając na pewnego rodzaju materiały nie będzie miał wątpliwości kto jest ich autorem.
To tyle, bo to istny kolorowy zawrót głowy;

Pozdrawiam Was, 
papa:) 



czwartek, 10 lipca 2014

"Kumie, nad czym kum tak dumie?" czyli coś robić, a nie siedzieć;-)

No cześć:-) 

Codzienność czasami nas przytłacza. Więc trzeba umieć znaleźć w sobie jakąś siłę, motywację, by myśleć pozytywnie, ale nie tylko myśleć, ale dobrze, kiedy idzie za tym jeszcze jakieś dobre działanie, trzeba coś robić,  bo z samego myślenia też nic nie przyjdzie.
To tak jak z pracą, sama do domu nie przyjdzie i nie zapuka:-) Oprócz tego fajnie jest się otaczać odpowiednimi ludźmi, takimi którzy dobrze nam życzą i mądrymi, którzy zawsze Ci coś doradzą. Po moim poniedziałkowym  "obniżeniu ciśnienia" jakoś nastroiłam się pozytywnie...


Tak przy okazji, kiedyś znalazłam fajny cytat samego Alberta Einsteina...

"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, 
i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da
i on własnie to robi"

***
W dzisiejszym naszym świecie nie brak pesymizmu, "po co to, po co tamto? a to się na pewno nie uda?" a ten to miał, ten to już robił, i nic mu nie przyszło, a ten Ci nie pomoże, ten cie wykorzysta, tamten to cie okradnie...gdyby tak wszystkie takie podsłyszane porady brać do serca, to strach co robić.. hehe ;-) Mimo wszystko  starajmy się być tym "jednym", który nie patrzy na "wszystkich" i w swojej codzienności odnajdujmy radość w tym co robimy, co nam  - przede wszystkim - przynosi satysfakcję,
Pzdr, Buziaki;-*











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

*