poniedziałek, 1 grudnia 2014

Metamorfoza...grzejników:-) czyli malarsko-decoupag'owe wariacje:-)

Cześć:-)

dziś, tak dla odmiany pokażę Wam....czym zajmowałam się w ostatnią sobotę. 
Miałam wolny dzień...także....wzięło mnie na malowanie. 
 Myślałam o tym już od dłuższego czasu, ale jakoś albo nie miałam farby, albo czasu, albo coś tam jeszcze...

Tym razem była i farba, czas też. 
Mogły być tylko trochę lepsze umiejętności.
Bo czasem potrafię namalować więcej niż planuję...
załapała się i podłoga, i ściana...
do tej pory jeszcze nie domyłam:-)

Na początek łazienka. 

Powiem Wam szczerze, że gdybym miała ładniutką, nową łazienkę, to na pewno bym tak nie szalała!! 
bo by mi było szkoda, no i bałabym się, że efekt będzie odwrotny od zaplanowanego. 

Ale jak już wspominałam, mieszkam od kilku miesięcy w "nowym" (dla mnie) domu, 
który wybudowany został gdzieś w 1976/7 jakoś tak. Także dom wymaga dość sporego remontu. 
Ale póki co - jeśli zajdzie potrzeba, to robimy tylko to, co faktycznie jest "na już".
Bo na resztę przyjdzie czas -> jak znajdziemy ukryty skarb, albo wygramy w totka. 

Także wracając do tematu....nikt nie ma mi za złe, jak coś nowego "zmaluję"...
jak mi czasem przyjdzie wena...

grzejnik wyglądał tak:
taki szary...smutny...
ale ciepły:-)



 więc pomalowałam go na biało. I patrząc na końcowy efekt, pomyślałam, że wszystko byłoby pięknie, gdybym postanowiła go wtedy nawet takim zostawić!!!



ale NIE, gdzie tam???! ! 
nie byłabym sobą, gdyby mi się nie przypomniało, że mam przecież pudło serwetek! 
nawet niebieskie kwiatki na białym tle... - więc czemu ich nie wykorzystać????
no i musiały pójść w ruch...





a że kilka kwiatków zostało, to chciałam żeby ten grzejnik nie był taki wyrwany z nikąd, sam jeden biedny...
to dokleiłam kwiatki na inne rzeczy:-) :-) 





Na tym nie poprzestałam, niestety:-)

W planie miałam wymalować 1 grzejnik - w łazience. Ale wychodząc z łazienki z farbą...przechodziłam  obok pokoju, dojrzałam drugi...też taki szaro-bury, więc pomyślałam, a co mi tam...też go przecież malne:-)


taki to był szybki odruch, że nie mam zdjęcia "przed", 
bo jak sobie o tym przypomniałam, to grzejnik już był biały:-) haha


Hmmm.....też myślicie, że świetny byłby do pokoju dziecięcego???
 hahaha, mam tak samo:-) 
a nie do pokoju prawie...30-latki!??!
ale to był spontan... i takie właśnie mam zasłony, w kolorowe kwiatki, 

poza tym ten pokój to bardziej  taka powiedzmy "pracownia" więc tu na około kolorów co nie miara:-)

poza tym zrobiło się weselej:-) 
wzrok zaraz kieruje się na grzejnik:-)


To tyle o malowaniu. 
Miłego dnia życzę:-)

p.s: macie też takie grzejniki...może też je sobie "rozweselicie"??

:-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

*