poniedziałek, 23 lutego 2015

LODY!! Super łatwy i szybki przepis na pyszne domowe lody!!!

Witam:-)
dziś post nietypowy...bardzo...takiego tu jeszcze nie było...
a mianowicie dzisiaj tak bardziej....kulinarnie:-)



Wiem, że pora jakby nie było nadal zimowa...ale jak chodzi o mnie to nie ma to najmniejszego znaczenia:-)
bo pyszne, zimne, słodkie lody na deser są zawsze dobre:-) 

Znalazłam jakiś czas temu wspaniały przepis - wspaniały, bo:
super łatwy w przygotowaniu (nie trzeba stać, podgrzewać, roztapiać, mieszać, odlewać...itd)
szybki (wykonanie do 20 min)
niedrogi - jak chodzi o składniki, bo potrzebne są aż 3:-)

Na filmik jak przygotować lody odsyłam na:
Skutecznie TV do pani Magdy
https://www.youtube.com/watch?v=3ve3pFnF9wM

A tymczasem,  żeby nie przedłużać:
Będziecie potrzebować:

Składniki
3 jajka
2 opakowania "Śnieżki" (bita śmietana w proszku)
2 szklanki mleka
3 łyżki cukru
i tyle...

Wykonanie:
  • rozbijamy jajka i oddzielamy żółtka od białek
  • ubijamy białka, gdy piana jest już w miarę sztywna dodajemy 3 łyżki cukru i jeszcze chwilkę ubijamy
  • osobno ucieramy żółtka (bez cukru), a następnie dodajemy je do wcześniej ubitej piany i mieszamy, by się ładnie połączyły, 
  • Przygotowujemy bitą śmietanę wg przepisu na opakowaniu - w moim przypadku na  2 opakowania Śnieżki: więc do wysokiego naczynia wlewamy 2 szklaki mleka, wsypujemy proszek i ubijamy na sztywną pianę ok. 5 min
  • Kiedy bita śmietana jest gotowa wlewam do niej masę z wcześniej przygotowanych jajek i ubijam chwilkę, na nie za wysokich obrotach, aby masy się połączyły.
  • Można powiedzieć, że lody już gotowe:-) tylko wsadzić do zamrażarki  i mrozić min. 3 godz! (ja akurat robiłam je wieczorem, więc mroziłam całą noc)


Masa śmietankowa, która powstała to podstawowa masa bazowa.
W tym momencie, możecie zdecydować jaki smak lodów chcecie jeszcze otrzymać - 
może kakaowe? czekoladowe?



My najbardziej lubimy śmietankowe i waniliowe, więc otrzymaną masę podzieliłam na dwie części i do jednej połowy dodałam aromat waniliowy i trochę cukru waniliowego i zmiksowałam. 
Osobno zamroziłam masę śmietankową, a osobno masę waniliową, 
ale możecie też ułożyć do jednej miski jedną masę na drugą:-)

Można też dodać:
kakao, startą czekoladę, drobno pokrojone lub zmiksowane owoce, rodzynki, ajerkoniak...co kto lubi.

***

Nam te lody smakują wyśmienicie.
Dlatego pomyślałam, że skoro przepis tak prosty i łatwy to może ktoś z Was zechce sam je wykonać.
Polecam:-)
a może sami robicie domowe lody i macie jakiś fajny przepis?
jakby coś, to poproszę:-)



mam nadzieję, że jak posmakujecie to podzielicie się w komentarzach
Waszą opinią dot. powyższego przepisu:-)

Miłego popołudnia:-D










wtorek, 17 lutego 2015

Szukasz fajnego tuszu do rzęs? Przeczytaj koniecznie ten post.

Z cyklu: Drogie Panie, co warto kupić w Rossmannie?: 



Dziś kilka słów na temat tuszy do rzęs.
Przypuszczam, że każda z Was przetestowała ich w swoim życiu niemałą ilość!
Ja też:-)
Ciekawa jestem jakie są Wasze ulubione tusze?
Na co zwracacie uwagę dokonując wyboru??

Chciałam Wam dzisiaj zaproponować kilka niezłych tuszy, od tych droższych do tego najtańszego. Wszystkie, które Wam pokażę są dostępne oczywiście w Rossmannie. Z racji tego, że tam pracuję to z tymi tuszami mam do czynienia na co dzień.

Prawda jest taka, że każda z nas chciałaby mieć tusz uniwersalny do wszystkiego, najlepiej żeby wydłużał, pogrubiał, dodawał objętości, nie sklejał, do tego nie kosztował nie wiadomo ile i był wieczny:-)  Takiego tuszu oczywiście nie ma, ja przynajmniej o takim nie wiem.
Z drugiej strony, są też tacy...którzy sądzą, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego, no i w tym też myślę kryje się trochę prawdy:-)

Jak już kiedyś wspomniałam w Rossmannie mamy 11 marek „kolorówkowych szaf”
Jednak chciałabym się skupić tylko na 4:
L’Oreal, Max Factor, Maybelline i Lovely:-)
Dlaczego na tych?
Nie twierdzę wcale, że reszta jest zła,  czy gorsza...nie! To są marki, o które klientki najczęściej pytają, zastanawiają się, komentują, wahają się czy lepsza z tej firmy czy z tamtej, odkręcają, sprawdzają, ...ale ostatecznie zazwyczaj któraś z tych ląduje przy kasie:-) poza tym przeprowadzając wspomnianą kiedyś ankietę w sklepie, także te tusze okazały się być dobrym wyborem; 
no i moim celem nie jest opis każdego tuszu z poszczególnej „szafy” na naszej „kolorówce”, bo jest ich w każdej przecież po kilka- kilkanaście rodzajów! 
No i nie przetestowałam wszystkich, aby być jakimś ekspertem.

Ale żeby nie przedłużać:
 Zacznę od tych droższych:

 Na pierwszy strzał: L’Oreal:
 Ogólnie ma mnóstwo fajnych produktów, nie tylko tuszy! Naprawdę mogłabym polecić wiele...
Jak chodzi o tusze to:

Bardzo fajny tusz. Super rozdziela rzęsy, posiada silikonową szczoteczkę, jak zapewnia producent rzęsy są i wydłużone i pogrubione.Jak dla mnie super – bo ja ogólnie uwielbiam silikonowe szczoteczki:-) Z tej marki także poleca się często podobny tusz, ale w opakowaniu czerwono-złotym.

***
**Będąc na studiach "zakochałam się" w tuszu z silikonową szczoteczką!  Była to mascara z Oriflame, poleciła mi go moja przyjaciółka Kinia, to był Wonder...nie pamiętam nazwy dokładnie, w ciemno-fioletowym opakowaniu. Używałyśmy go chyba całe studia. Jak macie dostęp do Oriflame - możecie także przy okazji przetestować, chyba nadal jest? Dla mnie rewelacja. Niestety nie mam w pobliżu jakiejś konsultantki, która czynnie działa, bo bym go pewnie zamówiła.



****

 Max Factor:
 Też ma do zaproponowania tuszy całe mnóstwo.
Ze zwykłą szczoteczką, silikonową, prostą, wygiętą...itp, itd.
2 propozycje:

1) z silikonową szczoteczką 

2) ze zwykłą szczoteczką
Tuszy 2000 calorie jest na pewno ze 3 rodzaje: wszystkie mają zwykłą szczoteczkę, ale jeden ma prostą, drugi wygiętą, trzeci prostą, ale o ile się nie mylę zwężającą się ku końcowi...
Poniżej jeden z przykładów.


Co mogę dodać? To tusz dosyć "chodliwy", cieszący się rozgłosem...
Ale nie wszystkim odpowiada. Są Panie, które nie lubią, ale jest druga grupa, która sobie nie wyobraża innego!! (dlaczego tak jest - o tym poczytacie poniżej)

****

Kolejna propozycja...z trochę niższej cenowej półki to
tusze z Maybelline. Jest tam chyba ponad 15 rodzajów do wyboru...
Polecamy: Colossal Volum – te w żółtym opakowaniu:-)
I znowu kilka rodzajów do wyboru, w zależności kto jaką szczoteczkę preferuje,
Więc to już wybór każdej z osobna, niemniej jednak efekt jaki uzyskacie wybierając któryś z tej grupy będzie bardzo zbliżony.


 ****



No i ostatnia propozycja.
Czyli nasz rossmanowski HIT
To nasz polski Lovely za jedyne 8,99...
Większość z nas (tam pracujących) posiada właśnie ten tusz:-)
Szczoteczka silikonowa, lekko wygięta, rzęsy wydłużone.
Godny polecenia:-)


To mascara, której używam na co dzień. 
 Efekt - zadowalający! 
Masz wydać 20 czy 30 zł na inny - to skuś się na ten  i przetestuj:-)


****

Zanim jednak coś kupisz - przeczytaj:

Co chciałabym dodać?
Otóż na temat tuszy do rzęs oraz ich użytkowniczek można by książki pisać:-)
Naprawdę:-) ale nie piszę tego wcale jakoś złośliwie, nie:-)

Otóż każda z nas ma inny gust, inne oczekiwania co do danych produktów, inne rzęsy (rzadkie, gęste, krótkie...itd), ma też swoje tzw.  „widzi mi się”, swój wewnętrzny „głos”, dlatego nie ma jednego uniwersalnego tuszu, który będzie odpowiadał każdej z nas, 

więc to, że ja, czy moje koleżanki doradzimy w sklepie tusz naszym zdaniem naprawdę godny polecenia wcale nie znaczy, że wywrze on na Tobie wrażenie wielkiego „och! ach!”.

Nawet jeśli dany tusz (czy inna rzecz) cieszy się bardzo wielkim zainteresowaniem, 
klientki są zachwycone....
to ZAWSZE, ale to zawsze znajdzie się ktoś, kto jednak tego zdania nie podzieli!
Tak było, jest i będzie:-)
ale taka nasza natura i nasze prawo:-)

Dlatego doradzając Ci coś w sklepie dobrze jest wskazać przynajmniej ze 2-3 produkty, 
ale który Ty wybierzesz to zależy tylko od Ciebie.
Przypuśćmy...doradzam Ci L’Oreala, czy Bourjois za ok.50-60 zł.
Przychodzisz do domu, a tu kicha! Stwierdzasz, że niestety nie spełnia oczekiwań!
No i co? Powiesz – „no to mi doradziła. Pół stówy w koszu!”
A tego nie chcemy:-D

No i przyznam szczerze, że zawsze jak coś komuś doradzam staram się robić to z pełną odpowiedzialnością, za to co polecam... 
Jak wiem to mówię, jak czegoś nie znam, to też to mówię.
A może czasem ktoś Ci coś doradza, bo musi? taka jego praca? 
a czy dobrze..czy nie, tego nie wiesz?
Idąc czasami do sklepu bierz pod uwagę to, że ekspedientki to nie ekspertki, nie przetestowały wszystkich produktów jakie mają w sklepie, a i choćby nawet to tak jak napisałam wyżej to co jednemu pasuje - drugiemu niekoniecznie musi:-) 

 Dlatego każdy zakup trzeba sobie odpowiednio przemyśleć...
Np.Wyobraź sobie, że Twoja szafa wypełniona jest niebiesko-biało-czarnymi ubraniami, przychodzisz do sklepu, a tam doradzają Ci, że do Twojej urody jak ulał pasuje czerwień – no i decydując się na taki zakup nie zwalisz winy na ekspedientkę, bo nikt Ci bluzki do torby na siłę nie wsadził?? 

Zawsze podejmujemy pewnego rodzaju ryzyko:-)

Haha, mam lepszy przykład...choć nie do końca wpisuje się w zakupy, ale skłania do głębokiego zastanowienia nim dokonamy jakiegokolwiek wyboru.
Będąc na studiach w Cieszynie poszłam do fryzjera, podciąć włosy.
Pani fryzjerka zaraz na wstępie mi mówi tak: „Jak Panią zobaczyłam już w drzwiach zaraz pomyślałam sobie, no dlaczego Pani jeszcze nie ma grzywki??? (biorąc pod uwagę moje wysokie czoło). No i chyba się domyślacie, że wróciłam z grzywą równą jak odmierzoną od gara:-D Dodam tylko tyle, że Pani chciała dobrze, ale co z tego, skoro do mnie po czasie dotarło, że to jednak nie jest to, co mi się marzyło... Nie wspominając opinii otoczenia.
Więc z zakupami o tyle dobrze, że jak coś się nie nadaje, to kupujesz nowe, inne, ale ja na odrośnięcie grzywki musiałam niestety poczekać...

****

Dlaczego polecamy Lovely?

Kiedyś przeczytałam na necie super opinie na temat właśnie tej mascary. Zanim jednak ja go kupiłam, przetestowała go nasza koleżanka z pracy, zachwycając się efektem.
No więc bez wahania także kupiłam, bo czym że jest 9 zł na przeciw 50?? 
Nawet jakby okazał się kitem, to nie żal wydatku, bo 9 zł to wydajesz w sklepie ani nie wiesz kiedy... No i przy tej okazji zauważyłyśmy fakt, jaką moc ma kupowanie czegoś z polecenia! :-D

Poza tym na każdym tuszu widnieje malutki obrazek, że tusz ma ważność 6 m-cy od momentu otwarcia. Pytanie jak często go używacie? Ja codziennie, i jednak ten termin nie zawsze jest osiągalny. Więc wolę kupić co 2-3 miesiące „świeży”, nowy z Lovely, niż jeden za 60 zł...który prędzej czy później też wyschnie:-) 

Kiedyś przeczytałam opinię...ktoś tam napisał, że ten tusz szybko wysycha...
więc mogę Ci doradzić...jak kupujesz coś w sklepie (m.in. tusze) to zawsze sięgaj po ten z tyłu... Klientki w sklepie bardzo często otwierają tusze, by sprawdzić jaka jest w środku szczoteczka, bez względu na to, czy to tester czy nie... więc mogło się zdarzyć, że taki tusz komuś mógł wyschnąć szybciej z racji tego, że był otwierany...

Także  jest tych tuszy całe mnóstwo. 
Są klientki, które same wybierają taki lub taki. Ale są takie, które chcą doradztwa.
Jeśli dana klientka (przykład) wybrała tusz z Rimmel’a za 33 zł (silikonowa szczoteczka), to nie biegnę za nią, i nie mówię, Droga Pani tu obok ma Pani za 9 zł, a efekt może jeszcze lepszy niż ten, który Pani ma...bo dla niej ten, który wzięła być może jest idealny.
Ale jak mam komuś doradzić, to szybciej polecę Ci Lovely niż każdy inny....

Ale ludzie są różni...  Często słyszę, że jak taki tani to musi być do niczego,
Ale z drugiej strony z L’Oreala czy Max Factora za 50-60 zł taki do niczego 
też mogę Ci pokazać :-D

Bo chyba oczywiste jest, że nie ma marki, która miałaby wszystkie produkty najlepsze z najlepszych,
ani też nie możemy sądzić, że marka, która w swojej ofercie ma produkty tanie, to z góry trzeba zakładać, że jakościowo wszystkie są niedobre.
Czasami ten tani produkt może Cię mile zaskoczyć:-)
a i drogi rozczarować:-)


***

Jeszcze jedna rzecz...zanim pamiętam –

Chciałabym Wam doradzić też ciekawą stronę, może nie wszystkie z Was o niej wiedzą, 
ale kto wie...może komuś się ona do czegoś przyda...
to strona WIZAŻ.PL
tam - zanim kupicie jakiś produkt możecie sprawdzić jaką cieszy się opinią, 
a znaleźć można prawie każdy.
Po lewej stronie znajduje się zakładka Kosmetyk Wszech Czasów (KWC) – taką naklejkę znaleźć możecie czasem też na niektórych produktach. Jest tam lista kategorii i recenzje – najlepsze, najgorsze...itd. Przeczytać nie zaszkodzi, a może uchroni to czasem od pieniążków wyrzuconych....w błotko, 
albo wskaże Wam coś, na co same byście się nie zdecydowały? 


****

Także testujmy, kupujmy, debatujmy:-)
Byłabym wdzięczna za komentarze jakich tuszy Wy używacie?
Może jest jakiś godny polecenia, albo w drugą stronę...taki który byście odradziły???
Może macie Lovely - jaka jest Wasza opinia??

Może jest jakaś „perełka”, o której nie wiem...a warto byłoby się zaopatrzyć??
Będę wdzięczna jak się odważycie i podzielicie swoim zdaniem:-D


Pozdrawiam,
miłego dnia:-)

poniedziałek, 16 lutego 2015

W "Bosco" było bosko:-) czyli kilka słów o walentynkach:-)

 Witam Was:-))

Chciałam się z dzisiaj z Wami podzielić tym, co robiłam w walentynki....
I ogólnie napisać co nieco na ten "gorący" temat:-)

Wiadomo, każdy spędza je na swój sposób, z większa ekipą...na imprezie...domowo...w parach...w kinie...kto gdzie woli i na co ma ochotę! oby nie samotnie...bo niby to takie święto, którego nie każdy lubi, niektórzy sądzą, że tandetne, komercyjne, wszędzie serca, serduszka... poduszeczki, ogólnie na witrynach, w sklepach...jedna wielka czerwona łuna:-D mimo to samotnie to nie za fajnie... bo jednak zawsze w głowie jest ta myśl, że większość spędza ten dzień/wieczór...z kimś bliskim...dlatego ja też nie uwielbiałam dawniej tego święta. Kiedy nie miałam swojej drugiej połówki zgadywałam się z koleżankami -singielkami:-) i obalałyśmy jakieś wino...(lub itp%%)  i potem plan układał się sam...

Jednak później tak się złożyło, że mój kochany W. oświadczył mi się właśnie w walentynki, no i cóż??Jak teraz mam nie lubić tego dnia, skoro przywołuje takie miłe wspomnienia, i mamy sobie wtedy taką naszą małą rocznicę?

Fakt faktem...to święto zakochanych, święto miłości - więc też uważam, że takie uczucia winno się celebrować raczej na co dzień...a nie tylko od święta!! Pączków przecież też nie jemy tylko w tłusty czwartek?? Czy nie tak? Czasem liczą się takie małe gesty, drobiażdżki...niespodzianki....wielki lizak w kształcie serca? Liścik miłosny... Rameczka ze zdjęciem, czy tradycyjny misiek...Małe, a sprawiają przyjemność i wywołują uśmiech na twarzy! Powiem Wam, że lubię dostawać kwiaty:-) Więc mnie cieszy jak je dostaję:-)

 Ale kilka dni temu pijąc kawę z Mężem słuchaliśmy radia... A tam leciała reklama...w stylu:
"Już za kilka dni walentynki!! Masz już prezent dla swojej połówki? Przyjdź do nas, mamy najlepsze tablety, iPody..." ...i tam jeszcze parę przykładów... Dla mnie przegięcie! Nawet nie komentuję.

Ale...wracając do ostatnich walentynek... Więc wybraliśmy się małą na kolację:-) Szczerze powiedziawszy...to zrobiliśmy się ostatnio strasznymi domatorami... Nic tylko siedzimy w domu....Więc akurat walentynki to okazja, żeby gdzieś wyjść... Też nie do końca gdzieś... bo prawie zawsze jak już idziemy to zazwyczaj krążymy między dwoma lokalami – poważnie! Albo wybór pada na Trattorię (najczęściej) albo Adamo!

Tym razem to ja zabrałam Męża w inne miejsce. Tam, gdzie nas jeszcze nie było... Mianowicie poszliśmy sobie do „BOSCO”. I było tam naprawdę ciepło... przyjemnie....no bosko:-)



Jest to lokal położony na przeciwko kościoła Św. Krzyża w Z-nem. Minusem jest brak jakiegoś konkretnego parkingu...więc trzeba się wbić gdzieś koło Carrefour’a, albo stanąć gdzieś tam z boku...w pobliżu.

Lokal niewielki. Najfajniej jest tam chyba wieczorowa porą. Ściany pomalowane w liście..; okiennice, obrazki dopasowane fajnie do wnętrza.. Jeszcze teraz zimowo, to lampeczki, choineczka... No całkiem nastrojowo. No i właściwie 2 panie, jak chodzi o personel. Zwyczajne, bez jakichś służbowych ubiorów, jak to bywa w lokalach gastronomicznych. Zwykły strój, ale co najważniejsze – bardzo sympatyczne, miłe.




ta fot. pochodzi z FB z profilu: Pizzerii Bosco 





Wygląd wyglądem...a jedzenie?? No cóż...pizzeria – ale pizza nam się dawno przejadła... (choć tam też ponoć niezła) Więc my skusiliśmy się na 2 sałatki z kurczakiem (ja sałatki uwielbiam!) No i co? byliśmy mile zaskoczeni! Smakowały wyśmienicie:-D
Minus – cena, jak na sałatkę mogłaby być niższa, ale fakt, że była super, przyćmił ją trochę :-D Ale pokażę Wam ulotkę, i cenowo całkiem nieźle, zależy co...
może sałatki trochę kosztują... ale np. pizza niedroga...






Na ulotkach nie ma, ale w ofercie są też zapiekanki, chyba z 20 rodzajów...
w cenie 8 zł (podstawowa) + w zależności od dodatków... max do 13 zł. 

No i co... Wydaje mi się, że lokal ten to kolejna fajna alternatywa.. co do tego gdzie się wybrać. Nie jest bardzo tłoczno, więc fajnie wyskoczyć na spotkanie z koleżanką, czy znajomymi...  I posiedzieć w takim domowo-kameralnym miejscu:-)




Jak tam byliście to dajcie znać w komentarzach jakie są Wasze wrażenia? Czy pizza rzeczywiście dobra? No i jak Wam się podobało? Jak nie byliście - to zajrzyjcie kiedyś, ciekawa jestem Waszej opinii...

 ****

Trochę etnologii...


Co do Walentynek...jeszcze kilka słów
Kiedy powinno się tak naprawdę świętować? 
14.luty - a może 21.czerwca?

Kiedy byłam na studiach, to debatując na temat różnych wierzeń, zwyczajów, itd, doszliśmy do wniosku, że w Polsce walentynki powinniśmy obchodzić właściwie nie 14 lutego, a w czerwcu. Dlaczego? Otóż w tym właśnie miesiącu była sobie taka noc (najkrótsza w roku) z 21 na 22 czerwca zwana Nocą Kupały, poświęcona płodności, radości i miłości:-) Było to też święto wody, ognia, i księżyca. To słowiańskie, pogańskie święto związane z letnim przesileniem słońca. Noc Kupały zwana jest też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą, sobótką lub sobótkami;

ALE...
Co najciekawsze.... to nie była taka zwykła noc...
Była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i wynajmowanych przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego

Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. 
Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. 
Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie. Nie jest też tajemnicą, że był to często czas... wolnego seksu. 

Przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa.

W Polsce Kościół katolicki, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości, wywodzącej się z wierzeń słowiańskich, corocznych obchodów pogańskiej Sobótki, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską.
I co?

  Nadano kupalnocce patrona Jana Chrzciciela i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody nocy kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana (potocznie zwaną też nocą świętojańską i posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze święta wcześniejszego).


Tak więc kto wie... przy okazji "zielonych świątek" czy innych ognisk, imprez plenerowych gdzieś pod laskiem itp pewnie niektórzy urządzają sobie "Noc Kupały",
przypuszczam, że wianków już dziewczyny nie plotą....ale na spacer po lesie....

Inf:http://www.obliczakultury.pl/publicystyka/obyczaje-swiata/2441-noc-kupaly-noc-swietojanska


****

A wiecie gdzie walentynek nie obchodzą???
Gdzie to święto jest...zbojkotowane???

 INDIE: Celebracja dnia zakochanych nie jest to karalna, ale jest bojkotowana: rozdawane są ulotki zrażające do uczestnictwa w walentynkowych aktywnościach, rozwieszane są plakaty mówiące ile niebezpieczeństw kryje się za tym świętem, z właścicielami klubów i lokali prowadzone są rozmowy zniechęcające do organizowania w tym dniu jakichkolwiek imprez. Jednak mimo prób perswazji zwyczaj obchodzenia Walentynek staje się w Indiach coraz bardziej popularny... cieszą się z tego głównie właściciele kwiaciarni, gdyż ten rodzaj podarków wybierają najczęściej tutejsi panowie. 

ROSJA: Również w Rosji tamtejsi muzułmanie nawołują do bojkotowania tego święta. Pragną oni kompletnego zakazu walentynek w całym kraju. Oczywiście, do tego nie dojdzie, bowiem Dzień Zakochanych to marketingowa kura znosząca złote jajka, zbyt cenna by ot tak ukręcić jej łeb... AFP przytacza wypowiedzi rosyjskich imamów, którzy apelują: "Wzywamy nie tylko naszych wiernych, ale też wszystkich pozostałych mieszkańców Rosji, cechujących się rozsądkiem, by zaprzestali celebracji tego dnia, jako że godzi on nie tylko w normy islamu, ale też powszechną ludzką moralność". Jeśli z kolei chodzi o administrację państwową, to Rosjanie już 3 lata temu poczynili pewne kroki do zdezawuowania amerykańskich walentynek i zastąpienia ich rodzimym, pozbawionym komercyjnej otoczki, Świętem Miłości. Inicjatywę poparła tamtejsza Cerkiew, z racji, że święto, wyznaczone na dzień ósmego lipca, upamiętnia losy dwojga prawosławnych świętych: Piotra i Fiewronii, średniowiecznej pary stanowiącej wzór miłości wiernej i ofiarnej.


 ARABIA SAUDYJSKA: "CNN" donosi, że każdego roku w Arabii Saudyjskiej wysłannicy Komitetu Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu, tuż przed walentynkami, nawiedzają sklepikarzy i nakazują im czasowe usunięcie z asortymentu wszystkich czerwonych róż, czerwonego papieru pakowego, bombonierek i pluszowych misiów. Tym samym, Komitet na kilka dni zabija wszelkie znane Zachodowi symbole miłości. Więcej, oddziały krzewienia cnót i obyczajowości, zajmują się wyłapywaniem z tłumu par, które ośmielą się okazać sobie czułość - tacy ludzie są srogo karani. Co ciekawe, kobieta która w Arabii Saudyjskiej dostanie w walentynki różę, może się uważać za prawdziwą szczęściarę, bowiem nie dość, że jej mężczyzna zdecydował się działać ponad prawem, to ponadto wyłożył na ten symbol miłości okrągłe osiem dolarów (ok. 25 zł) - bo właśnie tyle kosztuje czerwona róża na czarnym rynku. Każdego innego dnia roku na podobny zakup wystarczy 1,30 $...

SUDAN: Również w Sudanie muzułmańscy ulemowie namawiają młode pokolenie, do zbojkotowania tego zachodniego święta. Jeden z nich, Sheikh Hassan Hamid, w wypowiedzi dla Reutersa stwierdził: "Dzień Świętego Walentego pochodzi z krajów Zachodu. Wzywam wszystkich muzułmanów, żebyście nie imitowali zachowań chrześcijan, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze odkładajcie na śluby." Z natury niechętni publicznemu okazywaniu uczuć przez osoby niezwiązane sakramentem, konserwatywni muzułmanie, tego dnia są szczególnie uczuleni na wszelkie przejawy cukierkowej amerykańskiej czułości. Wierzą bowiem, że walentynki to jedynie przejaw zachodniej hipokryzji - święto będące hołdem dla miłości, które w rzeczywistości sprowadza się do wręczenia drugiej stronie pudełeczka czekoladek w kształcie serca.

IRAN: Jak podaje "Seer Press News", sprzeciw Iranu wobec walentynek jest przejawem buntu przeciw krzewieniu w kraju zachodnich wartości. Tamtejszy szef związku zawodowego drukarzy i poligrafów, Ali Nikou Sokhan powiedział: "Nasz kraj to kolebka starożytnej cywilizacji, która ma wystarczająco dużo okazji do okazywania sobie dobroci, miłości i oddania. Nie potrzebujemy krzewić amerykańskich zwyczajów.". Natomiast oficjalna wytyczna wystosowana do wszystkich poligrafów (poparta przez władze) głosi: "Projektowanie, tworzenie i dystrybuowanie jakichkolwiek produktów związanych z walentynkami, jak np. plakatów, broszur, kartek okolicznościowych, opakowań z symbolami serduszek, pół-serduszek, czerwonych róż czy innych wizerunków promujących ten dzień jest zakazane. Władze podejmą stosowne działania wobec osób, które naruszą ten zakaz."


Powyższe inf. pochodza ze str: 
http://facet.wp.pl/gid,13130179,kat,1007871,page,2,galeriazdjecie.html
http://polki.pl/podroze_podroznicze_inspiracje_artykul,10027606,1.html?cmc_id=

****

No to tyle...
Mam nadzieję, że Wam fajnie minął ten dzień... no i zanim możemy to celebrujmy... ale nie tylko 14-stego, ale na co dzień.
Pozdrawiam:-D
Ewcia

niedziela, 15 lutego 2015

Makijaż walentynkowy Wioli:-)

Witam Was w piękny po'walentynkowy dzień...
Ciekawa jestem jak Wam minęły walentynki??
Mnie całkiem milutko:-D ale o tym pewnie w następnym poście...

Dziś znów makijażowo... tym razem w roli głównej Wiola:-)
Z Wiolą pani Marysia umówiła nas już z parę tygodni temu, ale albo Wioli albo nam coś gdzieś innego po drodze wypadało, no i  w końcu wczoraj spotkanie doszło do skutku:-)

Tak jak ostatnio obiecałam -  Wam (i sobie) tym razem makijaż 
nie w odcieniach brązu, czerni, i ogólnie ciemnych...(jak to zwykle)
ale postawiłyśmy na jakiś kolor!
tym razem odcienie niebieskiego i turkusu

Śmiałam się do Wioli, że jak mi coś pójdzie nie tak...
to w najgorszym wypadku będzie musiała się wybrać jedynie na jakąś...
smerfną walentynkową imprezę:-D
Wiola na to: "Nawet mnie nie strasz!!!"

Ale nie było tak źle...
/no zdjęcia mogłyby być lepsze.../
bo "na żywo" ten makijaż nawet bardziej mi się podobał:-)











Miłego dnia:-)

Ewcia

piątek, 13 lutego 2015

Makijaż studniówkowy...Oli, Agi i Krysi:-)

Cześć:-) 

dzisiaj pokażę Wam makijaże na studniówkę Oli, Agi i Krysi.
Przypuszczam, że dziewczyny o tej porze pewnie jeszcze śpią,
bo studniówka trwa przecież do białego rana...
(z tego co sobie przypominam:-D )
a ja w międzyczasie pokażę Wam co wymyśliłyśmy wczoraj....




Dziewczyny uczęszczają razem do LO im. O.Balzera w Z-nem.
A studniówka miała miejsce w "Krainie Smaku". 


Przyznam, że studniówka to super impreza, jedyna taka w życiu,
ale zależy to przede wszystkim od ekipy!!!!
Ja w swoim życiu miałam okazję być na 2-óch studniówkach!
Na swojej - Szkoła LO "Balzer" - w Skalnym Dworku w N.Targu,
i na drugiej w Steskalu w N.Targu - Szkoła "Budowlanka",
poszłam tam na zaproszenie mojego dobrego kolegi!
Powiem Wam, że lepiej bawiłam się oczywiście nie na swojej...!!
A to dlatego, że jakoś uczęszczając do LO niespecjalnie odnalazłam tam swoje miejsce..
i swoich przyjaciół. Dlatego moim zdaniem było dosyć sztywno:-) "Ę,Ą"
(mimo to - o 6.00 i tak wychodziliśmy z imprezy) :-D

A "Budowlanka" - to się bawi!! :-)
Śmieję się, że chyba temu, że jestem ze wsi to tam czułam się super!! haha
było fajnie, na luzie, oczywiście elegancko zarazem,
no i nie obyło się bez góralskiej wstawki - z racji tego, że nie brak było tam grajków!! 
Mimo, iż studniówka odbywała się chyba z 9 lat temu...
to właśnie nie swoją, a ta drugą wspominam zawsze z uśmiechem na twarzy:-D





Ale wracając do obecnych studniówek....jest to niemałe przedsięwzięcie!
Z tego co słyszałam...wydatek rzędu do 1000 zł!! Nieźle, co??
Sama impreza do ok. 400 (za 2 os.), 
no i co...buty, kiecka, dodatki, fryzura, makijaż, paznokcie....itd.
No i uzbiera się:-)

***

Wybaczcie jakość zdjęć (jak zwykle).
No i nie ma to jak malować przy świetle dziennym...!
niestety nie wszystkie wczorajsze malunki się na tą porę załapały...
Muszę sobie stworzyć w końcu takie małe domowe studyjko....
z pięknym, oświetlonym lustrem do wizażu...
bo jak mnie mam dobrego światła,  to szkoda się brać za malunki!

ale...póki co, korzystam z dobroci serca p.Marysi!!
która udostępniła mi kawałek swojego "kąta".
Teraz muszę tylko wierzyć w hasło:

"Siedź w kącie - znojdom Cie!!"

Więc wspólnie czekamy na Was:-)
w Salonie Fryzjerskim "Styl" w Witowie:-)
Namiary poniżej:


***



Ale cóż, że STUDNIÓWKA...jedyna w swoim rodzaju!!
Jedyna w życiu!! 
No to trzeba się wystroić!!
Bo to istna rewia mody!!

***
No a tym, którzy mają ją już za sobą,
polecam posłuchać Czerwonych Gitar...
i powspominać...





Hej, za rok matura,

Za pół roku, 
Już niedługo, coraz bliżej,
Za pół roku.
Minęła studniówka
Z wielkim hukiem.
Już niedługo, coraz bliżej,
Z wielkim hukiem."


***

A Wy jak wspominacie swoje studniówki???

poniedziałek, 9 lutego 2015

Metamorfoza Karoliny

Cześć:-)

no więc jak obiecałam  - druga z metamorfoz niedzielnych:-)

Kto nie czytał wcześniejszego posta przypomnę tylko, 
że wczorajsza niedziela znów upłynęła mi pod znakiem makijażu:-) 

Miałam okazję pomalować dwie fajne kobitki:-)
jedna z nich to Pani Basia -> zapraszam na post: "Metamorfoza 50+"

a druga to Karolina:-)







Szczerze powiedziawszy szłam na spotkanie z myślą, by trochę poszaleć z kolorami...
ale okazało się po rozmowie z Karoliną, że nie lubi, i nie widzi się w "kolorach",
a że priorytetem dla mnie jest przede wszystkim uśmiech na twarzy i zadowolenie klientki 
dlatego wybrałyśmy cienie....takie jak widać na fotkach:-)




Przypuszczam, (a właściwie mam nadzieję) że następny make-up będzie bardziej szalony i kolorowy.
Prawdę powiedziawszy...sama także często skłaniam się w stronę stonowanych odcieni...
więc nawet jak mi Karola powiedziała, że nie kolorowo - nawet nie nalegałam:-)
więc wypadałoby mi się nareszcie przełamać!! 

Kiedyś pomalowałam sobie oczy w kolorach zieleni...
oj!! i jak szybko je pomalowałam, tak jeszcze szybciej zmyłam...
jakoś mi to nie grało:-) 

ale to też kwestia przyzwyczajenia...
wiadomo, że odpowiednio dobrana fryzura i strój tworzy całokształt:-)
więc wygląda się zupełnie inaczej:-) 

tak więc mam nadzieję, że Was zaskoczę (oby pozytywnie) następnym razem:-)





Poniżej Karolina w "drugiej odsłonie"
Fryzura - koczek lata 40-te
Jak Wam się podoba??

Mnie bardzo:-) 




No i na dziś to chyba tyle. 
Jak na mnie - 2 posty w jeden dzień, to chyba święto:-)

pozostaje mi tylko zaprosić Was na makijaż wraz z fryzurą 
do Salonu fryzjerskiego "Styl" w Witowie 
(a także na FB ->  tam znajdziecie namiary i cennik:-)

Pozdrawiam
miłego wieczoru:-)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

*